W sobotę 10 kwietnia 2010r. na Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu odbyła się pod patronatem posła do Parlamentu Europejskiego, doktora Filipa Kaczmarka, konferencja poświęcona prześladowaniom chrześcijan na świecie. Wśród poruszonych tematów były i zagadnienia historyczne, w tym losy chrześcijaństwa w XX wieku na sąsiedniej Białorusi.
Fala XIX-wiecznych wojen kulturalnych, kulturkampfów w Europie nie ominęła i carskiej Rosji. I o ile w różnych państwach Europy w różnej mierze wojny te były walkami parlamentarnymi, o tyle w Królestwie Kongresowym i na ziemiach zabranych przedrozbiorowej Rzeczpospolitej miały one kształt represji popowstaniowych. Dopiero w 1883r. pierwszy raz od dwudziestu lat wyświęcono nowych kapłanów katolickich w carskiej Rosji. To pokolenie dotrwa do faktycznego zawieszenia działalności Kościoła katolickiego w Sowietach w 1937 roku. 17 kwietnia 1905r. car Mikołaj II wydaje ukaz tolerancyjny „O umocnieniu zasad tolerancji religijnej”, zgodnie z którymi przymusowo wcieleni wcześniej do Cerkwi Prawosławnej unici dziesiątkami tysięcy przechodzili do Kościoła łacińskiego, ponieważ hierarchia unicka ciągle w Rosji odrodzić się nie mogła. W chwili obecnej, choć istnieje legalnie na Białorusi kilkanaście parafii unickich (podczas gdy do kasaty Unii 75% ludności Białorusi było obrządku greckokatolickiego), to ustanowienie własnej hierarchii ciągle jest problemem. Kilkaset osób na terenie dzisiejszej Białorusi wróciło z przymusowo przyjętego prawosławia do wyznania luterańskiego.1 Były także, i to na wschodniej Białorusi, powroty szlachty z prawosławia do kalwinizmu. Mohylewskim gubernatorem w latach 1908-1910 był generał baron Karol Stanisławowicz Nolken, potomek inflanckiej szlachty, znany z nacjonalistyczno-reakcyjnych rosyjskich poglądów, a równocześnie przechodzący w tym czasie z prawosławia na kalwinizm. Ponadto, zgodnie z tym ukazem tolerancyjnym Mikołaja II, nauka religii wyznań nieprawosławnych powinna była być prowadzona „w przyrodzonym języku uczniów” przez ich własnych duchownych. Poleciwszy otworzyć na nowo wszystkie wcześniej zamknięte przez władze świątynie, Mikołaj II stworzył faktycznie istniejące po dziś dzień w Rosji i na Białorusi pojęcie religii tradycyjnych. Również do religii niechrześcijańskich powracać mogli ci, którzy wcześniej formalnie zapisani byli w Rosji jako prawosławni. Proces tych przejść był stopniowy, obserwujemy go aż do początku I wojny światowej.
Kolejne wielkie zmiany w sytuacji wyznaniowej na Białorusi przyniosła I wojna światowa, a konkretnie ewakuacja Królestwa Kongresowego przed niemiecką ofensywą 1915r. Na wschodniej Białorusi, za frontem, znalazło się wtedy wielu Polaków. Liczba księży katolickich w guberni mohylewskiej w 1917r. wzrosła dwukrotnie. Wkrótce, po rewolucji lutowej, gdy prawosławie przestało być religią państwową, stało się możliwe odzyskanie przekazanych Cerkwi niegdyś w ramach represji popowstaniowych kościołów, a nawet budowa kilku nowych, rozwijanie działalności społeczno-kulturalnej itd. Nie na krótko jednak. Nastąpiła rewolucja październikowa i dekret „o porządku konfiskacji kościelnego mienia, wykorzystywanego przez grupy wierzących” z 23 lutego 1922r. Wydaje się, że mówiąc obecnie o podpisaniu konkordatu między Watykanem a Białorusią, należałoby cofnąć się do stanu prawnego sprzed tego ostatniego dekretu, który praktycznie legł u podstaw zniszczenia Kościoła na sowieckiej Białorusi. Wierni, sprzeciwiający się wówczas zakusom władzy sowieckiej, stali bowiem na gruncie wierności Stolicy Apostolskiej i jej układom zawartym z państwem rosyjskim, których władza sowiecka wprost nie dezawuowała2, zachowując się wszakże tak, jak gdyby wcale nie miały one miejsca, lub też nie miały żadnego znaczenia prawnego. To wymowna ignorancja.
Bierze się ona z niezrozumienia, lub „innego rozumienia” otaczającego świata. Wówczas mamy do czynienia z ideologią. Jak sądził już w epoce Odrodzenia włoski lud, w pałacu myślą inaczej, niż na placu.3
Białoruski publicysta Wiktar Marcinowicz zwraca uwagę na znaczenie w obserwowanym przez niego dyskursie hiperbolizowanego powtórzenia – branej na serio humorystycznej figury. Świstak siedzi i zawija sreberka.4 Można pokusić się zapewne o twierdzenie, że cała sowiecka ideologia była hiperbolizowanym powtarzaniem, w szczególności zaś była nim walka z religią. Była powtarzaniem zaklęć, które dawno przestały pełnić rolę figur retorycznych czy tropów humorystycznych.
To powtarzanie zaklęć było sposobem walki z językiem religijnym, z którym hasła rewolucyjne zderzyły się w społecznej dyskusji, której inaczej nie były w stanie ukierunkować w odpowiedni dla siebie sposób. Zaklęcia posiadały swój własny zestaw terminologiczny.
Władza sowiecka stawiała sobie za cel totalne zawładnięcie społeczeństwem, dlatego też wprowadzono kategorię „byłych ludzi”, którzy w żaden sposób nie powinni byli „wkraść się” do nowego ustroju. Jako próby „wkradnięcia się”, „przeniknięcia” tłumaczono nie tylko dążenia „byłych” do okazywania wpływu na nowe społeczeństwo, co jednoznacznie zagrażało „rewolucyjnemu porządkowi”, ale i wszelka próba przeżycia w nowych warunkach – otrzymać jakąkolwiek pracę w urzędzie lub fabryce, wejść do kołchozu po zrujnowaniu przez nową ekonomikę indywidualnych gospodarstw rolnych, otrzymać wykształcenie. W stosunku do wszystkich „byłych” i ich bliskich w miarę ich identyfikacji podejmowano różnorodne metody „czystki” i „wyczesywania”, nie mówiąc już o środkach „ochrony społecznej”. Ludzie są przez organa „zdejmowani”. „Represjonowanie” to jedynie metoda powstrzymywania, pasywna reakcja. Grzech jednak nie ulega w ten sposób zgładzeniu, a przekazywany jest z pokolenia na pokolenia. „Szczególnie rodziny represjonowanych w związku z ugrupowaniami kontrrewolucyjnymi próbują wkraść się do kołchozów, aby od wewnątrz je rozbijać, osłabiać dyscyplinę pracy, niszczyć inwentarz rolny, grabić zbiory itd.” Ludzie ci, to „masa najbliższych krewnych represjonowanych” poprzez „zdjęcie i izolowanie na różne okresy”5. Nienawiść i strach nie pozwala dopuścić myśli, że rzecz idzie o elementarnych próbach przeżycia. Metafizyczny „wróg klasowy działa”6. Chleb niebiański z kołchozu bynajmniej nie jest przeznaczony dla wszystkich.
Władza radziecka uznawała za swoje wyłączne prawo tworzenie wszelkich rad. Natomiast biskup prawosławny „zarządza diecezją za pośrednictwem tak zwanej rady diecezjalnej”7. Także tylko władza sowiecka mogła działać na rzecz odrodzenia narodowego. Udział niektórych księży katolickich w przeprowadzanej przez KPB w latach dwudziestych białorusizacji nie znajduje uznania w oczach przedstawicieli władzy sowieckiej.8 Odrodzenie narodowe mniejszości polskiej ma mieć natomiast na celu „zróżniczkowanie” klasowe wsi w celu obudzenia w niej nastrojów rewolucyjnych. Szczególną wrogość na tym tle wywoływało wzywanie przez duchowieństwo i świeckich aktywistów religijnych do jedności wśród wiernych: zauważono wypowiedź „musimy zjednoczyć się w celu oddalenia wszelkich nieszczęść”9. Potępiano propagowaną przez duchowieństwo katolickie ideę jedności narodowej ludności katolickiej: władza sowiecka dążyła natomiast oficjalnie do usuwania wrogości, istniejącej jakoby pomiędzy Polakami i Białorusinami.10 W tym celu wprowadzono kategorie Polaków, Białorusinów i Białorusinów-katolików jako grupy przejściowej: „są to katolicy, którzy w życiu codziennym nie ulegli jeszcze całkowitej polonizacji”. „Różniczkowaniu” służyć miało i zróżnicowanie podejścia władzy sowieckiej do różnych wyznań: rezolucja XIII zjazdu WKP(b) o pracy na wsi (1924r.) głosiła, że „sektanci, którzy prześladowani byli przez carat, powinni zostać wciągnięci w prąd pracy radzieckiej”, ponieważ stanowią „znaczący element gospodarczo-kulturalny. Ze względu na ich znaczącą ilość dana praca ma wielkie znaczenie”.11
Miały miejsce próby tworzenia niesowieckich organizacji dziecięcych i młodzieżowych. Na wschodniej Białorusi w 1925r. jedyną taka organizacją było protestanckie „wojsko Chrystusowe”, zorganizowane, jak donoszą miejscowe władze, „na podobieństwo naszych pionierów”12. Taka działalność organizacji religijnych, która ingerowała w dziedzinę działalności władzy sowieckiej, to „manewry, które nie wszędzie byliśmy w stanie prawidłowo naświetlić i wykorzystać do walki z religią”13. Zwraca na siebie uwagę wykorzystanie zaimków „my” i „nasz”. Mogą one oznaczać całą partię i klasę rządzącą, a także miejscową organizację partyjną. Natomiast „nie nasza” dla polskiego biura narodowościowego w komitecie partyjnym może być np. nauczycielka języka polskiego, zajmująca się religijnym wychowaniem dzieci.14 Prócz religijnego wychowywania dzieci i młodzieży, milicja zwraca uwagę na agitację duchowieństwa wszystkich wyznań przeciwko komsomołowi i pionierom, aby „wzrastającą aktywność młodzieży skierować na wrogie wobec władzy sowieckiej drogi.” Szczególnie podatne na wpływy religijne, jak sądziła partia, były kobiety i dziewczęta na wsi, którym miało przeszkadzać to w przejawianiu aktywności partyjnej i sowieckiej.15
„Religianci” wypowiadali się wprost przeciwko władzy sowieckiej: w czerwcu 1927r. jeden z księży w powiecie bychowskim „ostrzegał swoje stado przed komunistyczną zarazą”, wywołując w ten sposób „reakcyjne wystąpienia”, za co został aresztowany.16 O innym aresztowanym księdzu w obwodzie mińskim funkcjonariusz partyjny mówi, że jest on „nieobecny, ponieważ odbywa pokutę”17. Czy jest to eufemizm, zbudowany na zapożyczeniu „wrogiej” leksyki, czy też przekaz słów zagubionych w nowej rzeczywistości parafian? „Tego rodzaju słowne utożsamienia powinny, jak się zdaje, utrudnić niepożądany dla władzy sposób myślenia”, jak pisze jeden z badaczy języka propagandy.18 W tym samym celu – ukrycia własnych dążeń – w ściśle tajnym rozporządzeniu zabraniano komitetom partyjnym wprost wkraczać w sprawy zamykania świątyń i odbierania ich parafiom. Zalecano wykorzystywać konflikty pomiędzy parafianami, wzmacniać ogólną propagandę antyreligijną, ale decyzje w przypadku konfliktów religijnych powinny być podejmowane przez specjalne organa NKWD.19 W takiej narracji odrzucanie przez wierzących nowej moralności komunistycznej może wywoływać jedynie ironię. Na tradycyjnym odpuście św. Antoniego w Mohylewie 13 czerwca 1927r. „jeden z księży mówił kazanie (…) dotknął masowej niewiary wśród młodzieży, żenienia się, które pojmuje on jako prostytucję dlatego że przez Kościół takie małżeństwo nie jest uznawane (…) Publika, nawet wielu ze wsi słuchało kazania widocznie niechętnie i tylko starzy wzdychali, a młodzież otwarcie się śmiała.”20 Jeśli zaś ludzie nie podtrzymują kursu władzy, miejsce ironii zajmują skoordynowane działania represyjne. Jedna z rad gminnych powiatu mohylewskiego w grudniu 1930r. podejmuje decyzję o naliczeniu podatku miejscowemu prawosławnemu kapłanowi: „postanowiliśmy wymierzyć indywidualnie za ogłupianie ludu pracującego i za uzyskiwanie niepracowniczego dochodu”21 Represyjny charakter polityki finansowej w stosunku do kapłana potwierdza także i inspektor Wydziału Finansowego, stwierdzając i oceniając fakty zupełnie niefinansowej natury: „wyrabia obrzędy cerkiewne w domu i na wyjeździe, na przykład chrzciny, pogrzeby i nabożeństwa, nie tylko w wymienionych mohylewskim i czauskim powiatach, ale i we wszystkich sąsiadujących wsiach okręgu, o czym i sporządzono niniejszy protokół”22. Skonstruowanie powierzonej przez rewolucję wydziałowi finansowemu sprawy zajęło siedem lat. Za uchylanie się od represyjnych podatków, których doprowadzenie do zadanego poziomu stworzyło inspektorom finansowym niemało problemów, sądząc po wielokrotnie poprawianych wyliczeniach i niedbale rzucanych ostatecznie pięciocyfrowych sumach w deklaracjach podatkowych i kwitach podatkowych, mnich Pasjusz Janukowicz został w 1937r. skazany przez „trójkę” NKWD BSSR na najwyższy wymiar kary za „działalność kontrrewolucyjną”.
Niekiedy dla wypowiedzenia opinii nie tyle potrzebne były słowa, co wewnętrzne przekonania. Niemożność ich „sprawdzenia” wywołuje niepokój. NKWD donosi w lipcu 1927r.: „robotnik szkłowskiej fabryki papieru jest przekonany, że wkrótce komuniści zaczną chodzić do cerkwi i do kościoła. Nie przedstawił żadnych argumentów, a tylko się uśmiechał”23.
Nastała apokalipsa 1937 roku. Po uchwaleniu postępowej stalinowskiej konstytucji 1936r., zawierającej także i postanowienia o wolności wyznawania religii, aktywizowali się m.in. baptyści. W specjalnym raporcie jednego z powiatowych oddziałów NKWD mowa jest już o podjętych wobec nich represjach.24 W tym czasie kołchozy uznawano już za dziedzinę życia sowieckiego, całkowicie wolną od wpływów religijnych, jak mówi o tym podział na „baptystów” i „kołchoźników”: mają miejsce „zebrania baptystów, na które przychodzą także i kołchoźnicy”. Najbardziej jednak interesujące są znamiona przestępstwa, dostrzeżone przez funkcjonariuszy NKWD w kazaniach i wypowiedziach wiernych. „Pod pozorem przekonań religijnych i religijnego przepowiadania prowadzą oni antyradziecką robotę kontrrewolucyjną, skierowaną przeciwko kołchozom i przedsięwzięciom władzy radzieckiej, kołchozy nazywają 'kusicielami'. Straszą zmianą władzy, mówiąc: 'wkrótce na ziemię przyjdzie jezus chrystus...'. Podczas prac przygotowawczych do wszechzwiązkowego spisu powszechnego agitowali ludność, mówiąc: 'nie zapisujcie się niewierzącymi, a ci, co zapiszą się jako wierzący w komunizm, pójdą do piekła (…) Ziemia zostanie zasiana, ale nie będzie komu zbierać, mocny będzie chodzić w łachmanach, będą nakładać pieczęć i gdy urodzaj dojrzeje, to poleją się strumienie krwi. Nas baptystów jest wiele milionów i jesteśmy mocni, nasza idea wkrótce zwycięży i mocnych uczynimy bezsilnymi”. Widzimy tutaj obrazy biblijne, mistrzowsko odniesione do przerażającego wierzących życia kołchozowego. Jako wrogą wobec władzy radzieckiej oceniano nie tylko treść, ale i sam fakt organizacji spotkań modlitewnych: „jako metodę innej kontrrewolucyjnej roboty baptyści podczas przeprowadzania w tym czy innym kołchozie zebrania, gdzie stawiane są najważniejsze polityczno-gospodarcze kwestie, baptyści w celu zakłócenia równocześnie urządzają u siebie, jak miało to miejsce 13 stycznia 1937 (…) większość kołchoźników poszła na baptystyczne nielegalne zebranie”. Ale to raczej kołchozowe zebrania na „najważniejsze polityczno-gospodarcze kwestie” urządzane były na święta religijne i tradycyjne – w tym przypadku to „stary nowy rok”. Podejmowane w walce ideologicznej kroki mogą budzić podziw po dziś dzień: „także znaleziono pod nazwą 'hymn duchowy' – kontrrewolucyjna treść przerobiona nasza komunistyczna międzynarodówka”.
Jeśli baptyści widocznie utożsamiali ustrój sowiecki z diabłem, to w nie mniejszej mierze takie utożsamienie miało miejsce i z przeciwnej strony: „wróg klasowy był w stanie przeciągnąć na swoją stronę jeszcze małoświadomą masę, a w szczególności kobiety i dzieci, i wróg klasowy swobodnie prowadził swoją kontrrewolucyjną robotę”. We współczesnej psychologii nazywa się to eskalacją symetryczną: w danym przypadku, władza sowiecka, zaangażowawszy się w konflikt z religią, przejmuje „wrogi” sposób myślenia, nadając mu więcej jeszcze intensywności, co z kolei powoduje demonizację wroga. Tego rodzaju konflikty są dla swoich inicjatorów beznadziejne.
W danym przypadku, nawet zastosowane represje nie doprowadziły do uśmierzenia wierzących, co stało się oczywiste także i dla organów NKWD: „Po aresztowaniu wymienionych baptyści stali się jeszcze bardziej śmiałymi i pozostali na wolności zaczęli jeszcze więcej urządzać zebrań, na których mówią: 'tak powinno być, ale my jeszcze z większą energią powinniśmy się modlić i wciągać w naszą baptystyczną wiarę, która jest najsłuszniejsza”. Na ten wzrost nastrojów męczeńskich organa odpowiedziały kolejną eskalacją demonizacji wroga: teraz przedstawia on już rozgałęzioną sieć, co stanie się niewątpliwie początkiem szerszych represji: „śledztwo ustala związek baptystów naszego powiatu z całym szeregiem innych regionów, jak Obwód Zachodni, Klimowicze, Moskwa, Leningrad. Wielu przyjęło chrzest.” Winnym komplikacji jest oczywiście wróg klasowy, który „ten moment wykorzystuje we własnych interesach, to jest zaczyna prowadzić agitację za otwarciem cerkwi”. Władza sowiecka zatroszczyła się już jednak o happy end tej apokalipsy: „pozostali baptyści starają się ukryć fakt aresztowania ich kierownictwa i większość kołchoźników, kołchoźnic i indywidualnych rolników, nie wiedząc o tym i dowiedziawszy się przypadkowo, mówią: 'dawno było trzeba, to dobrze'.” Wszyscy zebrali się wokół władzy sowieckiej, pochwalając jej działanie. Szczęśliwe rozwiązanie otwiera oczy na historyczną konieczność.
Jednak w rzeczywistości eskalacja, jak w thrillerze, trwała jeszcze pięćdziesiąt lat, i dotąd dochodzą do nas jej odgłosy. Ale to już historia XXI wieku.
ks. Karol Tomecki
1. Za: http://lutheranica.at.tut.by/biblio/lut-hist3bl.htm#5
2. Zob, np. sprawa kościoła w Połocku: Archiwum Państwowe w Połocku, zespół akt 104, Połocki Okręgowy Komitet Wykonawczy 1923-1926, zbiór 1, poszyt 42a, k. 42-43.
3. K. Mannheim, Ideologia i utopia, Lublin 1992, s. 53.
4. Viktor Martinovič, Bies prikolov. Rossjija šutit, Biełorusi nie smiešno, „Bielgazeta” 13(736) z 6.04.2010, s. 8.
5. Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Mohylewskiego, zespół akt 41, Mścisławski Komitet Rejonowy KPB 1924-41, zbiór 1a, poszyt 263, k. 4.
6. Tamże, k. 30.
7. Grodnienščyna nakanunie i v gody Vielikoj Otečestviennoj Vojny (1939-1945). Po dokumentam grodnienskich archivov, Grodno 2005, s. 129.
8. Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Mohylewskiego, zespół akt 6577, Mohylewski Komitet Okręgowy KPB 1924-1930, zbiór 1, poszyt 265, k. 25.
9. Tamże, poszyt 350, k. 205.
10. Tamże, k. 71 (77).
11. Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Mohylewskiego, zespół akt 6601, Kaliniński Komitet Okręgowy KPB 1924-1927, zbiór 1, poszyt 17, k. 286.
12. Tamże, k. 84.
13. Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Mohylewskiego, zespół akt 6577, Mohylewski Komitet Okręgowy KPB 1924-1930, zbiór 1, poszyt 446, k. 174.
14. Tamże, k. 61.
15. Tamże, poszyt 265, k. 141(150); poszyt 350, k. 420.
16. Tamże, poszyt 350, k. 204.
17. Tamże, poszyt 265, k. 25.
18. J. Karpiński, Mowa do ludu. Szkice o języku polityki, bdmw., s. 71.
19. Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Mohylewskiego, zespół akt 6601, Kaliniński Komitet Okręgowy KPB 1924-1927, zbiór 1, poszyt 17, k. 13.
20. Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Mohylewskiego, zespół akt 6577, Mohylewski Komitet Okręgowy KPB 1924-1930, zbiór 1, poszyt 514, k. 68.
21. Archiwum Państwowe Obwodu Mohylewskiego, zespół akt 54, Mohylewski Rejonowy Wydział Finansowy 1930-1937, zbiór 1, poszyt 10, k.24.
22. Tamże, k. 36.
23. Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Mohylewskiego, zespół akt 6577, Mohylewski Komitet Okręgowy KPB 1924-1930, zbiór 1, poszyt 350, k. 250.
24. Tamże, poszyt 327, k. 27-30.
|